Rozmyślałem o ostatnich sytuacjach. Byłem bardzo niezadowolony. Nie
dość, że ta alfa uwolniła się, to teraz ma mną rządzić ten cienias,
Diablo.
Po Lasie Wyrzutków przechadzałem się najczęściej. Wszystkie tereny
wydawały mi się być niczym ciekawym w porównaniu do tych. Spokojnie,
cicho... Marzenie.
- Ty! - nagle usłyszałem jakiś wściekły głos. Od razu rozpoznałem, kto
to - Diablo. Nawet nie odwróciłem się, a jedynie wybuchnąłem ironicznym
śmiechem.
- Wiedziałem, że cię tu spotkam - warknął.
Zaprzeczyłem głową.
- Nie tutaj.
Po chwili rozpłynąłem się. Zdezorientowany węszył przez chwilkę. Gdy
nasłuchiwał patrząc przed siebie, skoczyłem na niego od tyłu.
- Już lepiej... A teraz powiedz swoje ostatnie życzenie. Czemu chcę to
zrobić? Z moimi umiejętnościami to łatwe, a poza tym na świecie
zmniejszy się ilość głupków podobnych do ciebie
Nie czekałem, aż owe życzenie wypowie. Wbiłem w jego kark swoje kły.
Były ostrzejsze od innych psów i naprawdę jednym kłapnięciem mógłbym go
zabić, ale zrobiłem to zbyt delikatnie... Czemu? Ktoś mnie odepchnął.
Poturlałem się po trawie, ale szybko wstałem. Skoczyłem do Diablo.
Samica już przy nim była i warczała.
- Znowu?! Nic mu nie zrobisz.
(Alfa?;p)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz