niedziela, 16 czerwca 2013

Od Schili - Koniec


Ten dzień był słoneczny,a nawet gorący dzień.Patrzyłam jak wszystkie szczeniaki ze sfory się bawią.Były m.in. Roko i Riki,Lucky,Nari,Tobi i inni.Wszystkie bawiły się razem i wesoło.Miło się na nie patrzyło.Takie słodkie kulki się ganiają.Oprócz mnie(dorosłych psów) były jeszcze:
Lulu,Bronx,San,Sasza,Nesty oraz Rudy i Nina.Niespodziewanie obok nas przemknął człowiek.Tylko ja go zauważyłam.Podeszłam do brata i szepnęłam mu do ucha:
-Sasza to jest niebezpiecznie,widziałam człowieka z wielką siatką...
-Z siatką?!To hycel!
Tak każdy podawał sobie tą wiadomość.
Zobaczyłam człeka koło szczeniaków alf.Podbiegłam do nich,gdy człowiek już je miał złapać.Ugryzłam go w rękę.Najchętniej rozszarpałam bym go.
-Uciekajcie!!!-krzyknęłam z bratem.
-Ty uciekaj ja się nim zajmę!-krzyknął Sasza.
-Nie ja chcę!
Kłóciliśmy się kilkanaście minut.Nasze kłótnie przerwali kolejni hycle!
-Ty masz rodzinę,a ja nie!
-Masz mnie,a....
-A ty masz Lulu i szczeniaki-przerwałam.
W końcu pobiegł,a ja zostałam z nimi sam na sam.Początkowo wygrywałam,ale po godzinie przyszły posiłki.Teraz było ich dziewięciu...
Nie miałam szans.Złapali mnie i zawieźli do schroniska...Tam uważano mnie za agresywną.Przewieziono mnie do wielkiej sali i uśpiono.....



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz