sobota, 8 czerwca 2013

Od Delgado

spacerowalem sobie przez ulice miasta. W mojej głowie zapanował Chaos. Nigdy się tak nie czułem, a nawet w schronisku gdzie panował strach i smutek. Jedyne światło jakie tam padało to przez kraty. I tak się czułem. Teraz nie mam gdzie się podziać... w domu gdzie umarł mój kochany pan nigdy nie wrócę. Na granicach miasta był las. Było tam trochę ciemno , ale co to dla wojskowego psa, nie takie misje się przechodziło. Chciałem złapać jelenia i się udało tylko przez niego kulałem. miałem załamaną łapę całą z krwi. Gdy już zjadłem poszedłem dalej. W oddali widziałem strumień a przy nim pies - Husky, a nadodatek samica. Nagle podeszla do mnie:
-Kim jesteś! - warknęła
- A co niewidać! Psem! - odwarknąłem
Czasami lubię sie podroczyć ale teraz nie miałem ochoty.
-Jestem Delgado...-przedstawiłem się
- A ja Nesty - uśmiechnęła się lekko
- To masz gdzieś tutaj jakąś watahę , sforę czy coś? - zpytałem
- Jasne chdż za mną pokarzę ci ją- odparła Nesty

Cd Nesty

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz