- Ciekawe kiedy się skończy - powiedziałam
- No nie wiadomo - odparł Lucky
- Fajnie mi się tak leży
***
Uśmiechnąłem się do niej. Po chwili kilka piorunów znowu trzasnęło.
Lessi aż podskoczyła. Przytuliłem się do niej, aby dodać jej otuchy.
- Spokojnie... - powiedziałem.
***
Wtuliłam głowę we futro samca. Byłam bardziej spokojna.
- Dziękuję - powiedziałam
***
- Nie ma za co - odpowiedziałem, głaszcząc ją po łapie.
Samica najwyraźniej się odstresowała.
***
- Jesteś wspaniały - powiedziałam
Uśmiechnęłam się do niego.
***
Odwzajemniłem uśmiech.
- Dzięki.
****
- Nie ma za co - powiedziałam
Po chwili piorun trzasnął w drzewo....
***
Z groty widać było, jak wielki piorun trzaska w rozłożyste drzewo.
Zaczęło się ono palić. Lessi złapała się mnie kurczowo. Miała strasznie
rozszerzone gałki oczne. trzęsła sie nieopanowanie. Żeby załagodzić
sytuację, wielkim podmuchem wiatru ugasiłem pożar.
- Spokojnie Lessi.. ciii.. - złapałem ją za łapę.
***
Przytuliłam się do samca. Nie puszczałam jego łapy....
***
- Już dobrze, tutaj jesteś bezpieczna - powiedziałem. - Co mogę jeszcze zrobić, abyś poczuła się bezpieczniejsza?
Samica wetschnęła. Jej ciałem wstrząsnął dreszcz. Następny piorun walnął. I nastepny.
***
Położyłam się za samcem. Wtuliłam się w jego futro i zasnęłam. Samiec próbował przeczytać moje myśli....
***
Podczas kiedy samica spała, nie mogłem odczytać jej myśli. Nie dało
się. Jej umysł rozluźniał się, ale z jego środka znikły wszelkie
rozmyślania. Westchnąłem i także zasnąłem.
***
Po 3 godzinach wstałam. Wyszłam na coś zapolować do jaskini
przyniosłam jelenia. W sumie aż dwa jelenie. Jednego zjadłam. Kiedy
Lucky się obudził przez sobą miał soczystego jelenia.
- Proszę to dla ciebie - powiedziałam
***
- Dzięki - odpowiedziałem zdziwiony.
Wstałem i zacząłem jeść jeszcze ciepłe wnętrzości kozła. Posiłęm był pyszny.
***
Usiadłam w kącie. I zaczęłam myśleć.
***
Skończyłem jeść. Oblizałem się i uśmiechnąłem.
***
- Widzę że ci smakowało - rzekłam
***
Skinąłem głową z wdzięcznością.
- Tak, nawet bardzo - odpowiedziałem wzruszony.
***
Po chwili usłyszałam coś. Wybiegłam przed jaskinię. Lucky za mną.
- Słyszałeś jakby piorun gdzieś walnął - rzekłam
***
- Przewidziało ci się - odpowiedziałem, przypominając sobie zdarzenia z nocy.
Lessi zerknęła jeszcze raz w dal nieufnie, ale wróciła do jaskini.
***
- Lucky ja...chyba się w tobie zakochałam - powiedziałam
***
To co powiedziała Lessi zszokowało mnie. Po pierwsze - ja kochałem
Snowiee... po drugie, powiedziała to w takim momencie, że nie umiałem
nic powiedzieć.
- Lessi.. ja.. - zacząłem, nie mogąc sformułować właściwego zdania.
***
- Rozumiem - rzekłam - kochasz Snowiee - powiedziałam smutno
Spuściłam łeb.
***
- No... tak.. znaczy, nie! - jąkałem się. - Lessi!
Podszedłem do niej i położyłem jej łapę na
ramieniu. Ta odepchnęła mnie. Wybiegła z jaskini i ruszyła pędem przed
siebie. Pobiegłem za nią. W końcu dotarliśmy do lasku obok Otchłani
Nieskończoności. Przestraszyłem się, ponieważ samica nie zatrzymała się.
CDN
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz