Kiedy Lessi zaczęła spadać ogarnęła mnie panika. Musiałem szybko coś wymyślić... Nie miałem jednak na to czasu. Zrobiłem pierwsze, co przyszło mi do głowy. Zamieniłem się w wywernę i zanurkowałem po nią. Na szczęście, wspomagana przez swój żywioł, Lessi zahamowała trochę spadanie podmuchami wiatru wiejącymi od dołu. Westchnąłem z ulgą. Dogoniłem ją i złapałem w szpony. Wróciliśmy na grunt. Zmieniłem się z powrotem w psa. Dyszałem ciężko.
- Nie rób mi tak więcej - powiedziałem, patrząc jej w oczy.
(Lessi?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz