Nie mogłem już więcej oponować. I tak narobiłem wiele cierpienia Lessi... Wiedziałem. Wiedziałem doskonale, że nie postępuję dobrze w stosunku do Snowiee. Ale co miałem zrobić?
- Twoja siostra jest wyjątkowo cudownym psem - powiedziałem wzdychając. - Zakochałem się w niej od pierwszego spojrzenia. Ja ją kocham, Lessi.
Samica popatrzyła na mnie gniewnie i wstała, zaciskając pięści.
- A JA? Ja NIC dla ciebie nie znaczę, tak!? Jestem dla ciebie tylko ZABAWKĄ! - zaczęła płakać.
Złapałem ją ponownie i posadziłem obok siebie. Przycisnąłem ją do siebie i pozwoliłem wyładować jej złość na swoim ciele. Po chwili uspokoiła się do tego stopnia, że mogłem mówić dalej.
- A ty, droga Lessi - powiedziałem spokojnie. - Ty jesteś moją najlepszą przyjaciółką. Cenię sobie ciebie bardziej, niż myślisz. Ale... moje serce przeznaczone jest tylko dla jednej osoby - dla Snowiee - dodałem smutno.
- Ale ja ciebie kocham, zrozum! - krzyknęła samica, całując mnie namiętnie. - Nie pozwolę, aby ONA była powodem, który uniemożliwia ci miłość do mnie. Nie jest ciebie warta, rozumiesz?!
Lessi przytuliła się do mnie. Nie wiedziałem, jak mam postąpić. Siedziałem, nic nie robiąc i nic nie mówiąc.
- Nie możesz tak mówić o Snowiee - powiedziałem w końcu najłagodniej jak umiałem.
- Jest moją znienawidzoną siostrą, więc mam do tego prawo, nawet bardziej od ciebie! - powiedziała ze złością.
Westchnąłem.
- Nie mieszaj jej w to - odparłem, a gniew coraz bardziej się we mnie gotował. - To nie jej wina, że łączy nas coś więcej.
- Ale to właśnie mnie łączy coś więcej z tobą, ja jestem tobie bliższa - wykrztusiła Lessi, ponownie składając pocałunek na moich ustach. - Mnie znasz dłużej! Ja przytuliłam się do ciebie więcej razy! Przeżyliśmy wiele więcej!
Zamknąłem oczy. Tego było dla mnie za wiele. Zemdlałem.
(Lessi? Co było dalej)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz