Czułem smutek otaczający samicę. Nie dało się tego nie zauważyć. Zacząłem jej nawet współczuć.. Emanowało z niej jeszcze jedno uczucie, którego nie mogłem rozpoznać. Nie lubiłem zostawać w niewiedzy.
Postanowiłem pójść za Lessi. Podpłynąłem do niej.
- Nie przejmuj się.. Jesteś jeszcze młoda, na pewno niedługo ułożysz sobie życie - powiedziałem jak najbardziej pocieszająco.
Samica uśmiechnęła się do mnie lekko, ale nadal czułem, że nic jej to nie dało. Zastanowiłem się.
- Chciałbym ci pomóc, ale nie wiem jak - wyznałem cicho.
(Lessi?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz