Historia się powtarza - to zdanie wirowało mi w głowie przez dłuższy
czas. Dziwne uczucie. Naprawdę wszystko się powtarza. W Dog's City zaraz
po moim dołączeniu dołączyła suczka tej samej rasy, co ja. Tu dołączyła
Sidney, tej samej rasy. Zaraz potem sfora się rozpadła. Ta nie może się
rozpaść! Nie zniszczę życia tylu psom... Wiem, że to moja wina.
Musiałam akurat teraz?
Unikam kontaktów z innymi psami. Jeden fałszywy krok może zniszczyć
wszystko. Nie chcę tracić niczego! Nawet tego, czego nie ma! Po prostu
nie mogę. I nie chcę.
Nagle z moich pogmatwanych myśli wyrywa mnie czyjś głos.
- Hej - uśmiecha się pies.
Niezauważalnie obniżam głowę i przyglądam się ostrożnie psu. Wygląda
jak owczarek collie, ale ma coś w sobie z innej rasy, jednak nie jestem
pewna jakiej.
- Cześć - odpowiadam cicho i niepewnie. Chcę się z kimś zaprzyjaźnić, ale nie chcę psuć znajomości zanim ta się w ogóle zacznie.
- Jestem Roko. A ty jak masz na imię?
Dobra. Teraz muszę uważać i nic nie zchrzanić.
- Jestem Łajka.
Będę szczera - na nic więcej mnie nie stać.
- Może chcesz się gdzieś przejść? - pyta.
Otwieram usta, żeby odpowiedzieć, ale nie wydaję rzadnego dźwięku. Nie wiem, czy chcę. Jeszcze coś sknocę...
- Mhm - mruczę.
Pies uśmiecha się, zapewne by mnie zachęcić do rozmowy. Odpowiadam "tym
samym", tyle że ja uśmiecham się blado i sztucznie. Nie umiem się
prawdziwie cieszyć od dłuższego czasu. Szkoda, ale życie nie bajka.
- Gdzie masz ochotę pójść? - zadaje pytanie Roko.
Nie mam pojęcia gdzie. Nikt mnie nie oprowadził.
- Nie znam tych terenów, ale poszłabym w jakieś spokojne miejsce, gdzie
nie ma dużo psów. - powiedziałam obojętnie z lekkim przestrachem w
głosie. - Co proponujesz?
Pies chwilę się zastanawia i wtedy proponuje:
< Roko? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz