Niestety osobniki mnie zabrały. Zaczęłam krzyczeć :
- Lucky ! Pomóż ! - krzyczałam
***
Nagle usłyszałem krzyk Lessi błagający o pomoc. W furii pokonałem
piątkę stworzeń i pędem pobiegłem za głosem samicy. W końcu ją
zobaczyłem. Ciągnęła ją trójka istot. Zamieniłem się w niedźwiedzia.
***
- Dziękuję Lucky ! - powiedziałam
Szczęśliwa byłam że mnie w końcu Lucky mnie uratował....
***
Zaryczałem wściekle. Na mój widok stworzenia z piskiem uciekły wgłąb
lasu. Zmieniłem się z powrotem w psa i pomogłem wstać Lessi.
- Wszystko okey? - zapytałem, przytulając ją lekko.
***
- Tak już tak - powiedziałam
Usiedliśmy.
- Lucky co teraz zrobimy ? -spytałam
***
- W ogóle nie mam pojęcia, gdzie jesteśmy - rozejrzałem się dookoła. - Nigdy tutaj nie byłem...
Lessi przestraszyła się. Popatrzyła na mnie błagalnie.
- Spokojnie - powiedziałem myśląc intensywnie. - Mamy jeszcze latające stworzenia, nie?
Mówiąc to, zamieniłem się w wielkiego orła i złapałem Lessi delikatnie w szpony.
***
Lucky wbił się w powietrze zaczęliśmy lecieć.
- Ty masz tak fajnie .... - powiedziałam
***
Popatrzyłem na nią z ukosa, nie zbaczając z kursu.
- Czemu tak myślisz? - odparłem.
***
- Bo możesz się zamieniać. W.. w różne zwierzęta a ja nie - powiedziałam smutno.....
***
Zdziwiłem się.
- Jest pełno innych mocy - powiedziałem.
***
- Ale ja nie umiem tak - powiedziałam
***
Westchnąłem. Czasami Lessi była bardzo dziecinna.
***
W końcu wylądowaliśmy. Od razu gdy Lucky mnie puścił szybko wbiegłam na drzewo.
- Co ty robisz? - spytał
- Nic chciałam wbiec na drzewo....
***
Popatrzyłem na nią jak na wariatkę.
- O co ci chodzi? - zapytałem lustrując ją wzrokiem.
***
- O nic - odparłam
Zeskoczyłam......
- Gdzie pójdziemy ? - zapytałam
***
Nie zwróciłem uwagi na pytanie Lessi.
- Czemu tak zrobiłaś? - nie dawałem za wygraną.
***
- Chciałam wiedzieć jak koty to robią więc spróbowałam - powiedziałam
***
- Aha... - odpowiedziałem, zastanawiając się nad dziwnym zachowaniem samicy.
***
- Nad czym tak myślisz ? - spytałam
***
- Już o niczym - odpowiedziałem szczerze.
Usiadłem na ziemi. Nagle zaczął padać deszcz.
***
- Chodź nie daleko jest moja jaskinia mieszkam sama - powiedziałam
***
Zgodziłem się. Lessi pobiegła przodem, ja za nią. Po chwili byliśmy na miejscu.
- No, trochę skromnie, ale zawsze coś - powiedziała uśmiechając się.
Rozejrzałem się dookoła. była to przytulna, ciepła grota. Usiadłem na siedzisku ze słomy, Lessi obok mnie.
***
- Przeczekamy burzę , ja się prześpię jak chcesz to też idź spać - powiedziałam
***
Skinąłem głową i położyłem się na posadzce. Spróbowałem zasnąć, ale nie mogłem. Podniosłem głowę.
- Lessi? Śpisz?
***
- Nie - powiedziałam - nie mogę spać....
***
- Ja też - westchnąłem. - Fajnie tu u ciebie.
- Dzięki.
Lessi uśmiechnęła się.
***
Położyłam się na plecach....
***
Przewróciłem się na bok. Mój wzrok mimowolnie powędrował w kierunku Lessi.
***
- Lucky - powiedziałam
***
- Hmm? - zapytałem łagodnie.
Ziewnąłem przeciągle.
***
- Lubisz pioruny ? - spytałam
***
- Lubię - odpowiedziałem, myśląc o tych pełnych mocy zjawiskach.Nagle, jak na zawołanie, z nieba trzasnął piorun. Lessi cała się zatrzęsła.
- Ty chyba nie za bardzo... - powiedziałem przysuwając się blisko niej.
- Wręcz się ich boję.. - zatrzęsła się.
CDN
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz