wtorek, 13 sierpnia 2013

Od Lessi i Lucky'ego - CD




- Gdzie lecimy? - spytałam
***
Ton Lessi zniechęcił mnie trochę. Brzmiał tak "neutralnie". Chciałem sprawić jej trochę przyjemności i sprawić tak, aby przeleciała się na grzbiecie smoka, co jest bardzo rzadkim zjawiskiem.
- Do mojej groty. Dawno już w niej nie byłem, ale ty musisz się gdzieś przespać - powiedziałem. - A ja zamierzam pozostać z tobą w nocy, nie wiem, jak zadziała na tobie eliksir.
***
Po chwili uświadomiłam sobie że chciał mi sprawić przyjemność a widoki nie samowite....
- Wow ale piękne widoki - powiedziałam podekscytowana
***
- No wreszcie - powiedziałem basowym głosem.
Kiedy zamieniałem się w inne istoty, ton mowy mi się zmieniał. Tym razem jednak sam zdziwiłem się tą "zmianą". Zaśmiałem się, co wyszło jak kaszlnięcie.
***
Zaśmiałam się i przytuliłam.
- Dziękuję ci za wszystko bardzo cię polubiłam.
***
Uśmiechnąłem się blado. Ostatnio te uśmiechy jakoś mi nie wychodziły. Eh...
- Nie ma za co - powiedziałem i wylądowałem przed swoją jaskinią.
Zdjąłem Lessi delikatnie ze swojego grzbietu i postawiłem na ziemi. Z powrotem zamieniłem się w psa i otrząsnąłem się. Czasami te przemiany są dość bolesne..
***
Czekałam aż wejdzie. Lucky podszedł weszliśmy do jaskini.
***
Było tutaj pełno kurzu i pajęczyn. Zmarszczyłem nos i kichnąłem.
- Widzę, że ktoś tu ma alergię - zażartowała Lessi.
Nie odpowiedziałem.
- Wyjdź - powiedziałem po chwili.
Kidy samica się nie ruszyła, powtórzyłem:
- Wyjdź z jaskini.
Lessi popatrzyła na mnie zdziwiona, ale nic nie zrobiła.
- Wyjdź z jaskini, albo tornado zmiecie cię razem z tymi wszystkimi brudami!
***
Wyszłam przerażona z jaskini. Byłam zdziwiona zachowaniem Lucky'ego ale miał prawo.
***
Skupiłem wszystkie myśli i wytworzyłem wielkie tornado. Sam przylgnąłem do ziemi trzymany przez korzenie, korzystając z żywiołu natury. Wysłałem tornado na zewnątrz i sprawiłem, że zniknęło. Na trawie wytworzyła się kupka kurzu, pajęczyn i brudu. Wynurzyłem swoje łapy, strzepnąłem z nich ziemię i zawołałem Lessi.
****
- Ale tu czysto - rzekłam zdumiona
***
- Widziałaś tornado, które wylatywało z jaskini? - odparłem.
Samica potaknęła.
- No, to jego sprawka - zaśmiałem się. - Teraz wiesz, czemu miałaś wyjść z jaskini, nie?
***
- Teraz wiem - powiedziałam
Było tu tak pięknie.....
***
Wyszedłem z jaskini i nabierałem trochę słomy, liści i trawy. Położyłem je w rogu groty.
- Teraz możesz już spokojnie spać. Będę obok, jak coś.
***
- Lucky zrobiłeś dla mnie tak wiele jak mogę się odwdzięczyć? - spytałam
***
- Yyy... Nie musisz. - odpowiedziałem zdziwiony.
Spuściłem głowę, aby nie widać było mojego rumieńca. Zawsze wstydziłem się, kiedy ktoś mnie chwalił...
***
- Ale ja lubię się odwdzięczać - rzekłam
***
- Jeżeli już tak bardzo chcesz, to dobrze, możesz coś zrobić - powiedziałem tajemniczo.
- Co mianowicie?
- Pogódź się z rodzeństwem.
***
- To będzie trudne i się nie da - rzekłam
***
- Wszystko się da, Lessi - powiedziałem, kładząc łapę na jej ramieniu.
Samica westchnęła głośno.
- Proszę. Proszę..
***
- Ja nie umiem oni mnie nienawidzą - rzekłam
Położyłam swoją łapę na Lucky'ego łapie..... Po paru minutach spojrzeliśmy na swoje łapy a potem sobie w oczy zarumieniłam się lekko.
***
Wiedziałem, że Lessi i tak ma już zszarpaną duszę, więc nie zareagowałem. Poza tym... była moją przyjaciółką. Teraz już to wiedziałem. Uśmiechnąłem się do niej promiennie.
***
Zdjęłam łapę. Położyłam się samiec był tuż obok....
***
- Nie myśl już o dzisiejszym dniu - podjąłem. - Za dużo wrażeń. Połóż się i odpocznij. Jestem obok ciebie, nie martw się.
Lessi posłuchała.
***
Zasnęłam wydawało się że wszystko było dobrze. Ale gdy się obudziłam nie czułam prawej łapy. Lucky wstał i położył się bliżej powiedziałam mu on postanowił całą noc mnie pilnować.
- Lucky dziwnie się czuję kręci mi się w głowie - rzekłam
 
CDN

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz