Wiedziałem, że nie był to dobry znak. Rzuciłem w stronę Lessi krótkie
"poczekaj" i wystrzeliłem na zewnątrz jak strzała. Grota Nesty i Nesso
była tuż obok mojej, więc nie zajęło mi długo dojście do niej i wzięcie
odpowiedniego flakonika.
Wróciłem do Lessi i podałem jej go.
- To specjalny eliksir, który łagodzi efekty uboczne innych mikstur leczniczych - wyjaśniłem pospiesznie.
***
Po chwili wszystko było dobrze. Lucky był tuż nad moim pyskiem. Zbliżyłam się ale pysk wzięłam w drugą stronę.
- Lucky dziękuję ci ale to tak bardzo , bardzo - rzekłam - jesteś taki opiekuńczy dla mnie i troskliwy....
***
- Mówiłem przecież, że nie ma za co - odpowiedziałem. - Wszystko już w porządku?
Samica potaknęła głową na jej twarzy pojawił się wyraz wahania.
***
Położył się obok mnie wtuliłam się w jego futro. Zasnęłam obudziłam się rano samiec już nie spał.....
***
Zauważyłem, że Lessi obudziła się już. Uśmiechnąłem się w jej stronę.
- Przygotowałem ci śniadanie - oświadczyłem.
Wskazałem na leżące nieopodal pożywienie. Był to kawałek mięsa owczego i
pełno dzikich warzyw i owoców. W miseczce obok stało mleko.
***
- Dziękuję Ci - powiedziałam
Zaczęłam jeść było to przepyszne wręcz wyśmienite.
- Po raz pierwszy zjadłam takie śniadanie i po raz pierwszy ktoś mi je zrobił - oznajmiłam
***
Wzruszyłem ramionami. Byłem zbyt bardzo skupiony, aby odpowiedzieć.
- Nie wiem, co mamy robić dalej. Tochaline jest dość specyficzną
rośliną. Jeżeli wystąpiły u ciebie jej skutki uboczne, znaczy to, że
masz słaby organizm i będę musiał pilnować cię jeszcze przez
przynajmniej tydzień..
***
- Daj spokój nie musisz - powiedziałam
Wstałam i podeszłam co raz było lepiej. Bo miałam już siły.
***
- No
dobrze, jak chcesz. Dm ci parę fiolek eliksiru. Miej je przy sobie.
Jeżeli wystąpią efekty uboczne, wypij jedną z nich - wyjaśniłem
zamyślony.
Po chwili pojawiłem się z buteleczkami. Podałem je Lessi.
- Trzymaj się - powiedziałem, kiedy samica zabierała się do odejścia.
***
- Jeszcze raz dzięki - rzekłam
Podeszłam do samca i liznęłam go w policzek poszłam do swojej jaskini.
***
Uśmiechnąłem się za odchodzącą samicą. Otarłem pot z czoła. Te dni były na prawdę ciężkie. No, teraz wreszcie mam spokój.Z tą myślą udałem się do lasu.
The End
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz