Kiedy byliśmy już bezpieczni odetchnąłem z ulgą. Popatrzyłem z wdzięcznością na Snowiee.
- Gdyby nie ty, moglibyśmy nawet zginąć. Dzięki - podziękowałem.
Snowiee uśmiechnęła się do mnie ze spojrzeniem mówiącym "Oj tam, oj tam". Zaśmiałem się w duszy. Była taka czarująca...
Usiadłem nad jeziorem. Tutaj chociaż było spokojnie.. Snowiee usadowiła się obok mnie. Westchnąłem zapatrzony w dal.
- O czym myślisz? - spytała nagle samica.
Zastanowiłem się, czy powiedzieć prawdę.
- O miłości - wyznałem w końcu.
Snowiee zdziwiła się. Popatrzyła na mnie pytająco. W odpowiedzi zerwałem kwiatka i wpiąłem jej go za ucho.
(Snowiee?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz