Westchnęłam. Nesso był taki kochany... Zawsze starał się mnie pocieszyć, rozluźnić - i zwykle udawało mu się to. Tak jak i teraz.
- Masz rację - odpowiedziałam szeptem.
- Co powiesz na mały spacerek po Ogrodzie di Amore?
- Oczywiście! - cmoknęłam go w policzek i wstałam natychmiastowo na nogi.
W ciągi kilkudziesięciu minut znaleźliśmy się w ustalonym miejscu. Nigdy nie byłam tutaj z Nesso, ze zwykłego powodu - braku czasu. Przerażało mnie to nieco...
(Nesso? ᶫᵒᵛᵉᵧₒᵤ)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz