Za późno zobaczyłem młodą samicę biegnącą w moją stronę, aby zareagować i odejść w inne miejsce. Suczka podbiegła do mnie z wyraźnym entuzjazmem, który nie zdziwił mnie zbytnio - było tu pełno takich psów. Dziwni oni byli, oj dziwni... Nie to, że od razu nienawidziłem tych psów, ale po prostu nie rozumiałem.
- Hej, jestem Lessi - powiedziała.
- Lucky - mruknąłem.
Lessi popatrzyła na mnie z lekkim zdziwieniem, ale po chwili na jej twarzy znowu rozkwitł promienny uśmiech.
- Ładne imię - rzuciła ostrożnie.
Wzruszyłem ramionami.
(Lessi?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz