wtorek, 6 sierpnia 2013

Od Szasty

Wstałem dziś bardzo późno. Poszedłem do lasu, rozprostować kości. Dziwne, ale nikogo nie było. W lesie zwykle kręci się sporo psów. Było strasznie cicho. Nagle ciszę przerwał przeraźliwy wrzask. Pobiegłem w jego stronę. Przeskoczyłem wielki pień, i pobiegłem. W końcu dotarłem. Zobaczyłem za rzeką, jakiś cień. Odbiegł, gdy mnie zobaczył. Przeszedłem przez rzekę. Wyskoczyłem na brzeg, i zobaczyłem rannego psa z naszej sfory.
<Kto chce>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz