Wspominam
każdą chwilę spędzoną z Nelly. Miłość jest piękna... Phi! Chyba tylko
póki jest ta głupia nadzieja... Życie ciągnie się dalej, a ja wciąż
wypominam ten mały błąd... Dlaczego nie powiedziałem jej tego wcześniej?
To nie twoja wina, Aksim, ona nie była dla ciebie... A wmawiaj sobie co
chcesz i tak wiem swoje. No super... Gadam do siebie! Lepiej być nie
mogło...
I tu nagle ktoś pojawia się obok mnie. - Cześć - mówi damski głos i obca mi postać siada przy mnie. - Czego? - pytam w miarę łagodnie. Tylko towarzystwa mi teraz brakowało! Żeby to chociaż była jakaś osoba mi dobrze znana, której się zwierzę... ale to musi być ona! Tylko jaka "ona"? Suczka traci orientację i odpowiada na moje pytanie: - Postanowiłam, że się przysiądę. Słyszałam, że jesteś miły... - kończy niepewnie. Zwykle od miłości się łagodnieje... Ja jestem już po tej fazie i wchodzę w następną. - Było minęło - wzruszam ramionami. Chyba mi rzeczywiście odbiło... - Nie rozumiem. Co się stało? - Durna miłość... - Jak to? - Po co ja ci się zwierzam? Nawet nie wiem, kim jesteś? - Aquela. A ty Aksim. - Amerykę odkryłaś. - Jakbym nie wiedziała! Chwilę trawię jej słowa. Nie odczepi się. - Słuchaj, nie chce być nie miły, ale chciałbym pobyć sam. - A ja chciałabym ciepłe łóżeczko i skarpetki. Najwyraźniej oboje jesteśmy niezadowoleni. Wzdycham. Trudno będzie się jej pozbyć. - To inaczej - idź stąd. - To miejsce dla każdego. Opowiedz, co się stało. - Jak "stało"? - No z tą twoją "durną miłością". - Acha... No nic ciekawego... - Mów! - Zakochałem się jak dureń w suczce z tej sfory. Zaprzyjaźniłem się z nią i miałem wyznać jej miłość, ale wtedy pojawił się Shiv... I teraz są partnerami. - Smutne... - nie wiem dlaczego, ale chyba się uśmiecha... - Coś jeszcze, czy idziesz? - pytam z nadzieją w głosie. < Aquela? > |
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz