wtorek, 6 sierpnia 2013

Od Sidney





To pamiętam najlepiej: huk i wrzask. Był wypadek. Wszyscy zginęli: moja mama i tata, moj właściciel. qWyszłam z pełnego krwi samochodu. Długo błąkałam się po lesie. Pewnego dnia doszłam do czegoś co wyglądało jak magazyn. Weszłam przez lekko uchylone drzwi. W środku było pełno psów które nie były przyjaźnie nastawione. Pobiegłam na strych. Tam aż roiło sie od duchów. W końcie leżał kościotrup który wstał i powiedział:
- już po tttobie już po tobbbie
Wyskoczyłam przez okno. Udezyłam głową o ziemie. Zemdlałam. Obudziłam się w jakimś ogrodzie. Od razu przypomniał mi się dom, ogród córki wlaściciela. Zapłakałam.
- Cześś mała wszystko dobrze już jesteś bezpieczna- powiedziala jakis pies.
- Kim jesteś- spytałam
- Jestem Tayro i należe to sfory psiej duszy- odparł
- Aha. Ja jestem Sidney i.... nie mam nikogo- odrzekłam smutno
- A Sid o ile mogę tak do ciebie mówić może dołączysz do naszej sforry- zapytał
- Z chęcią- powiedziałam

< Tayro cd?>



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz