poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Od Lessi i Lucky'ego

Zobaczyłam Lucky'ego myślałam że już go nie spotkam ale jednak się stało znowu się widzimy.
- Cześć.......
***
Leżałem w lesie na upce mchu i drzemałem słodko. W pewnej chwili usłyszałem czyjś głos. Podskoczyłem przestraszony. Rozejrzałem się wokoło w poszukiwaniu psa, który mnie oobudził.
- Lessi? - mój głos się załamał. Nie spodziewałem się ponownego spotkania z tą suczką.
***
- Tak - odparłam
Zauważyłam że chyba jest załamany moim widokiem.
- Przeszkadzam ci ?
****
Nie wiedziałem co powiedzieć. Najlepiej zapadłbym się pod ziemię, nie musząc podejmować kolejnych trudnych decyzji.
- Nie... - przełknąłem głośno ślinę.
***
Spojrzałam na samca , usiadłam i spuściłam głowę. Dziwnie się czułam , nie czułam się bezpiecznie.
- Lucky ktoś nas obserwuje - powiedziałam
Odwróciliśmy się ale nikogo nie było. Poczułam czyiś oddech na karku.....
***
Rozejrzałem się dookoła. Nie bałem się. Wiedziałem, że w tym lesie żyją dziwne stworzenia.
- Nie ma się czego bać - odpowiedziałem spokojnie.
Zdałem sobie sprawę, że Lessi w ogóle nie zdaje sobie sprawy z wagi tego spotkania.
***
- Miło że cię spotkałam - rzekłam
Trochę byłam smutna ale nie dawałam znaku że jestem smutna.
- Lucky co ja mam zrobić ze Snowiee i Szastą się nie dogaduję nie rozumiem ich. Nie jestem wesołkiem i rzadko się pokazuję , znikam gdzieś......
Nie umiałam tego powiedzieć , on chyba mnie rozumiał.
***
Westchnąłem głęboko.
- Nie wiem już, co mam mysleć o tobie i twoim rodzeństwie. Snowiee mówi co innego, ty tak samo... - powiedziałem. - WIem tylko, że musicie się jakoś pogodzić.
***
- No ale jak ? - spytałam - Cały czas gdzieś znikam jak kogoś spotkam raz to drugi raz już możemy się nie spotkać ale z tobą jest inaczej - odparłam
Samiec spojrzał na mnie a ja na niego.
- Czy możemy się przejść? - spytałam
***
Tego najbardziej się obawiałem. Bałem się ponownego spotkania z tą suczką... Wiedziałem jednak, że jest to nieuniknione.
- Jeżeli musimy - zacisnąłem powieki.
***
- Jeśli nie chcesz to nie musimy - odparłam
Szłam w stronę Opuszczonej Składowni za mną szedł Lucky był ciekawy gdzie szłam. Gdy już doszliśmy spojrzałam na niego i rzekłam :
- Idziesz ze mną do środka? - spytałam
***
Popatrzyłem wewnątrz budynku. Byłem tutaj wiele razy. Znałem to miejsce jak własną kieszeń, jak to mówią ludzie.
- Boisz się sama? - droczyłem się.
***
- Nie - odparłam
Weszłam do środka nic szczególnego. Wyszłam samiec uśmiechnął się lecz ja zrobiłam wielkie oczy....
***
Podczas kiedy Lessi była wśrodku budynku ja przemyślałem ważne sprawy z mojego życia. Tyle się ostatnio działo...
- I co? Nic strasznego - podniosła głowę wyniośle do góry.
***
- Nic takiego tam nie było gdzie teraz pójdziemy ? -spytałam
***
Mruknąłem coś niezrozumiałego pod nosem.
- Gdzie chcesz..
Lessi popatrzyła na mnie taak jakby smutnym wzrokiem. Zdziwiło mnie to. Czy jej na prawdę na mnie zależało?
***
Bardzo go polubiłam ale czy on to wie? Nie ważne ja go lubię ale po chwili zadałam sobie sprawę że on na mnie cały czas patrzy...
- Lucky pewnie czytasz moje myśli - rzekłam
***
Nawet nie zdałem sobie sprawy, kiedy weszłem do umysłu Lessi. Panowała tam wielka rozterka. Nic nie mogłem wyczytać. Czułem tylko jedną wielką plątaninę uczuć.
- Przepraszam - bąknąłem. - Nie panuję nad tym.
***
- Moje uczucia są różne , nie wyczytasz ich - rzekłam
Lucky na mnie spojrzał ja spuściłam wzrok....
- Nie umiem powiedzieć co czuję do ciebie , czuję przyjaźń ale może coś więcej nie umiem tego powiedzieć w słowach - powiedziałam
***
Zamurowało mnie. Zdałem sobie sprawę z tego, co powiedziała Lessi. Kompletnie nie wiedziałem, że samica odczuwa do mnie takie odczucie, jak przyjaźń, a nawet "może i coś więcej".
- Lessi... - zaciąłem się.
***
- Nie przejmuj się - uśmiechnęłam się - nie musisz nic mówić
Usiadłam a samiec koło mnie.....
- Ty mnie rozumiesz nie tak jak inni.

CDN

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz