Leżałam na skałkach, obserwując psy ze sfory. Chciałabym mieć jakiegoś
przyjaciela, oprócz Szasty. Koło mnie, przeszła para z naszego stada.
Popatrzyłam na nich, i westchnęłam. Siedziałam tak, i myślałam, kiedy
usłyszałam za sobą głos jakiegoś psa.
-Co tak leżysz?- zapytał miło
-Ech...to nic takiego- powiedziała
Nie wiedziałam z kim rozmawiam, ponieważ nie zwróciłam głowy w kierunku
psa. Myślałam, że odjedzie, on jednak usiadł obok mnie, uśmiechnął się i
powiedział:
<Jakiś samic>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz